Podróżnicze wspomnienia 2018

Jak ten czas szybko leci! Rok 2018 dobiega końca. Nadszedł moment na wspomnienia i podsumowanie.
Nieco ponad rok temu, bez biznesplanu, ale uzbrojona w aparat fotograficzny, pomysły i pasję, postanowiłam założyć bloga podróżniczego.
To był bardzo pracowity rok, oprócz pracy na etacie, przez prawie pięć miesięcy bycia rodziną dla dwóch międzynarodowych studentów, starałam się każdą wolną chwilę poświęcać na bloga.
W minionym roku powstało około 40 artykułów, średnio to trzy na miesiąc. A jeśli dodam do tego, że około dziesięć tygodni spędziłam w podróży to jestem dumna z osiągniętego celu.
Jaki był mój podróżniczy rok?
To rok obfitujący w podróże, dzięki którym mogłam spełnić wiele podróżniczych marzeń. Byłam w podróży sześć razy, zarówno blisko jak i daleko, z mężem, przyjaciółką jak i całą rodziną. Odwiedziłam Nową Zelandię, Porto, Seszele, Toskanię, Irlandię Północną i Laponię.
Jak podróżowałam?
Podczas podróży staram się zawsze pójść krok dalej niż tłumy. Zawsze szukam miejsc, w których nie ma jeszcze wielu turystów, kolekcjonuję szczególne doświadczenia i staram się zarezerwować wycieczki, które są nadal autentyczne.
Na Seszelach podróżowałam między innymi komunikacją miejską i rowerem. W Nowej Zelandii szukałam noclegu u miejscowych, często z dala od cywilizowanego świata. W Laponii wybrałam wioskę dalej na północ, gdzie nie dotarły jeszcze tłumy. Co prawda, to kosztuje czasem więcej wysiłku, ale za to przywiozłam ze sobą niezapomniane wrażenia.

Co najbardziej utkwiło mi w pamięci?
Przelot widokowy nad Parkiem Narodowym Aoraki Mount Cook. To jeden z najbardziej spektakularnych parków Nowej Zelandii, gdzie aż 19 gór ma ponad 3000 metrów wysokości. Ponad jedna trzecia parku jest pokryta śniegiem i lodem przez cały rok. Lot nad nowozelandzkimi Alpami jest niezapomnianym przeżyciem!


Która podróż zaskoczyła mnie najbardziej w tym roku?
Każdy, kto mnie trochę zna, wie, że nienawidzę zimna. Jakże miło zaskoczyła mnie Laponia. Nie straszna była mi temperatura minus 24 stopnie! Magiczny, biały świat oczarował mnie już od pierwszego wejrzenia. Każda chwila spędzona na łonie natury, warta była zmagania się z zimnem, by móc, choć w małym stopniu doświadczyć piękna lapońskiego klimatu. To chyba najpiękniejsza zima w Europie, jaką kiedykolwiek widziałam.

Na koniec pewnie jesteście ciekawi podróżniczych planów na nowy rok. Prosząc o cierpliwość, zapraszam na bloga, gdzie na pewno nie zabraknie nowych podróżniczych doświadczeń i wspomnień.
Wiem, że nie zawsze jestem na bieżąco z wpisami. Moje blogowe „dziecko” nie zawsze jest dla mnie najważniejsze. Chcę, by mój blog był odzwierciedleniem tego, kim jestem. Nie byłabym sobą, gdybym odrzuciła zaproszenie rodziny czy przyjaciół tylko dlatego, że muszę wpisać post. Mój blog to miejsce, w którym pragnę dzielić się z Wami jedną z moich największych pasji, jaką jest podróżowanie.

Wszystkim odwiedzającym życzę podróżniczo obfitego roku 2019!

Koniczyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.